Restrukturyzacja a zaliczki od klientów i niewykonane zlecenia – jak to wygląda w praktyce?

F
FirmaKonrad
30.03.2026 o 21:45
Prowadzę małą firmę usługową i mam kilka niedokończonych projektów, za które klienci wpłacili zaliczki. Opóźnienia narosły przez utratę podwykonawcy i braki płynności, a część klientów naciska na natychmiastowy zwrot. Rozważam otwarcie postępowania restrukturyzacyjnego, ale nie wiem, jak w praktyce traktuje się takie zaliczki, gdy usługa nie została jeszcze wykonana. Niektórzy klienci chcą poczekać na realizację, inni grożą pozwem, a ja próbuję uporządkować dokumenty i ustalić, kto jest wierzycielem na jaką kwotę. Czy roszczenia o zwrot zaliczki trafiają do układu jak zwykłe wierzytelności? Czy klienci indywidualni mogą wtedy głosować nad układem?

Dyskusja (4)

Najnowsze głosy
K
KonradKomornik
31.03.2026 07:09
Z mojego doświadczenia w restrukturyzacji takie zaliczki przy niewykonanej jeszcze usłudze zwykle traktuje się jak zobowiązanie wobec klienta, więc klienci „od zwrotu” lądują w gronie wierzycieli i ich roszczenia wchodzą do spisu. To nie działa tak, że z dnia na dzień wszyscy dostają pieniądze z powrotem, raczej ustala się, co dalej z umowami: dokończenie zleceń na nowych warunkach albo rozliczenie/zwrot w ramach układu. Jeśli część klientów chce poczekać, często da się to ogarnąć ugodowo już na etapie zbierania zgód, ale ci najbardziej naciskający zwykle próbują odzyskać środki szybciej i robi się nerwowo. Jak masz zapisane w umowach, że zaliczka jest bezzwrotna czy to raczej typowa zaliczka na poczet usługi?
P
PawelRestrukt
31.03.2026 07:19
Z mojego doświadczenia w takich sytuacjach kluczowe jest to, że dla klienta „zaliczka” przy niewykonanej jeszcze usłudze najczęściej oznacza po prostu roszczenie o zwrot pieniędzy, jeśli chce odstąpić od umowy, a w restrukturyzacji takie roszczenia zwykle lądują w puli wierzytelności. W praktyce część klientów staje się wtedy wierzycielami i zamiast „natychmiastowego zwrotu” wchodzą w układ, czyli spłata/zwrot może być rozłożony albo częściowy – zależy od propozycji układowych i tego, jak są opisane. Jeśli ktoś jest gotów poczekać i finalnie dostanie usługę, to temat zwrotu często znika, tylko ważne, żeby realnie dowieźć harmonogram i mieć to potwierdzone na piśmie, bo emocje przy opóźnieniach rosną szybko. Sporo zamieszania robi też rozróżnienie „zaliczka” vs „zadatek”, bo zadatek bywa rozliczany inaczej przy odstąpieniu, a ludzie używają tych słów zamiennie. Dochodzi jeszcze kwestia, czy to klienci-konsumenci czy firmy, bo podejście do presji i sporów bywa inne, nawet jeśli sama wierzytelność wygląda podobnie. W postępowaniu restrukturyzacyjnym często da się dalej realizować zlecenia, ale część klientów i tak woli „zabezpieczyć się” zgłoszeniem wierzytelności o zwrot, dopóki nie zobaczy efektu. No i jeśli masz umowy/informacje na fakturach o etapach, odbiorach i rozliczeniach częściowych, to one mocno wpływają na to, czy zaliczka jest „za nic” czy np. za już wykonany etap. Masz w umowach wpisane słowo „zaliczka” czy „zadatek”?
G
GabrielaUpadloscRestrukt
31.03.2026 08:12
Z mojego doświadczenia w restrukturyzacji kluczowe jest to, że zaliczka przy niewykonanej jeszcze usłudze zwykle nie „znika”, tylko klient ma roszczenie o wykonanie albo o zwrot i to roszczenie zaczyna być traktowane jak wierzytelność, którą w postępowaniu obejmuje się układem (z wyjątkami, zależnie od trybu i sytuacji). W praktyce sporo firm dogaduje się z częścią klientów „po ludzku” jeszcze przed startem albo już w trakcie – np. rozpisują realny harmonogram i rozliczają etapami, a ci, którzy chcą od razu zwrotu, zgłaszają się jako wierzyciele i czekają na to, co wyjdzie z układu. Dużo zależy od tego, co macie w umowach (czy zaliczka jest bezzwrotna, czy na konkretny etap, czy to de facto przedpłata) i czy da się szybko wskazać, co jest już wykonane i na jaką kwotę. Rozważasz układ w wariancie „przyspieszonym” (PZU) czy raczej postępowanie o zatwierdzenie układu (PZUł)?
S
Sylwia_88
31.03.2026 09:06
Gabriel, to co piszesz co do zasady brzmi sensownie, ale w praktyce często rozbija się o szczegóły umowy i to, czy dana wpłata była faktycznie zaliczką na poczet usługi, czy np. zadatkiem albo wynagrodzeniem za już wykonany etap. Do tego dochodzi kwestia, czy klient może skutecznie odstąpić od umowy i „przestawić” sprawę z oczekiwania na wykonanie na żądanie zwrotu – i od kiedy takie roszczenie liczy się do układu. Przy małej firmie usługowej widziałem też sytuacje, gdzie część klientów woli dokończenie projektu zamiast walki o zwrot, ale to wymaga jasnej komunikacji, co realnie da się dowieźć i w jakim terminie. Masz w umowach rozpisane etapy/odbiór i na co dokładnie szły te wpłaty (zaliczka vs zadatek)?