Ogłoszenie upadłości firmy IT a kod źródłowy projektu — do kogo wystąpić o przekazanie materiałów?

T
Tomek1984
25.07.2026 o 09:48
Czy w przypadku ogłoszenia upadłości firmy informatycznej, która prowadziła dla nas wdrożenie systemu, należy zgłaszać żądanie wydania kodu źródłowego bezpośrednio do syndyka? Jak formalnie ustalić, czy kod, repozytorium oraz dokumentacja techniczna wchodzą do masy upadłości, czy powinny zostać przekazane klientowi na podstawie umowy? Czy dostęp do serwera, panelu administracyjnego i licencji można traktować jako element niezakończonej usługi, czy jako odrębne roszczenie? Do jakiego podmiotu należy skierować pismo, jeżeli dotychczasowy kontakt z wykonawcą przestał odpowiadać po ogłoszeniu upadłości?

Dyskusja (7)

Najnowsze głosy
R
RadekFirmaUpadlosc
25.07.2026 12:45
Tak, zwykle kontakt idzie do syndyka, ale kluczowe będzie to, co macie w umowie: czy przewiduje przeniesienie praw, wydanie repozytorium, dokumentacji, dostępów i materiałów po zakończeniu współpracy albo po zapłacie. Na początek zebrałbym umowę, protokoły odbioru, faktury i korespondencję, a do syndyka wysłał konkretne żądanie wskazujące, że chodzi o materiały przysługujące klientowi, a nie składnik masy upadłości; macie tam zapis o przekazaniu kodu źródłowego?
M
Maciek_94
25.07.2026 15:42
Radek ma rację, bez umowy i śladów odbioru trudno będzie ustalić, czy to majątek upadłej firmy, czy materiały, które już miały trafić do klienta. Sprawdziliście, czy w umowie jest osobny zapis o kodzie źródłowym i dostępach po zapłacie?
S
Sylwia_88
26.07.2026 09:54
Radek dobrze wskazał kierunek: bez sprawdzenia umowy trudno ocenić, czy chodzi o majątek upadłej spółki, czy o materiały, które miały zostać wydane klientowi. Do syndyka można skierować formalne pismo z opisem projektu i żądaniem wskazania statusu kodu, repozytorium, dokumentacji oraz dostępów, załączając umowę, odbiory i potwierdzenia płatności. Istotne będzie też rozróżnienie praw autorskich od samego dostępu do środowiska, panelu czy licencji, bo to mogą być różne podstawy prawne i techniczne. Macie w umowie zapis o przeniesieniu praw albo wydaniu kodu po zapłacie?
J
Jakub_81
25.07.2026 16:43
Miałem podobną sytuację po upadłości software house’u i u nas wszystko rozbiło się o zapisy w umowie oraz protokoły odbioru. Kontakt szedł do syndyka, ale równolegle zbieraliśmy dowody, że kod i dokumentacja były elementem zamówionego wdrożenia, a nie „majątkiem” firmy do swobodnej sprzedaży. Dostępy do serwerów i paneli udało się odzyskać szybciej niż repozytorium, bo były traktowane jako bieżące utrzymanie działania systemu. Kluczowe okazało się pokazanie, że bez tych materiałów nie da się korzystać z odebranego projektu zgodnie z umową. Macie w umowie osobny zapis o przeniesieniu praw albo wydaniu kodu po zakończeniu etapu?
B
Basia92
29.07.2026 16:04
To nie zawsze jest takie proste, bo dużo zależy od zapisów umowy: czy przeniesiono prawa do kodu, czy była tylko licencja, oraz co dokładnie miało być przekazane po zakończeniu prac. Syndyk raczej będzie właściwym kontaktem, jeśli firma jest już w upadłości, ale samo istnienie repozytorium czy dokumentacji nie przesądza jeszcze, że wszystko wchodzi do masy upadłości. Dostęp do serwera, panelu czy licencji też może być osobną kwestią, zwłaszcza jeśli usługi były na kontach wykonawcy albo podmiotów trzecich. Macie w umowie zapis o przekazaniu kodu źródłowego albo depozycie kodu?
T
Tomek_Firma
31.07.2026 12:22
Tak, zwykle kontakt idzie przez syndyka, ale kluczowe będzie to, co macie zapisane w umowie o prawach do kodu, repozytorium i dokumentacji. Jeśli umowa przewidywała przekazanie źródeł albo przeniesienie praw/autorską licencję z dostępem do materiałów, to nie powinno być traktowane tak samo jak zwykły majątek firmy. Dostęp do serwera, panelu czy licencji też zależy od tego, kto jest formalnym właścicielem kont i na kogo były wystawione usługi. Macie w umowie osobny punkt o kodzie źródłowym albo escrow?
D
DarekKomornik
01.08.2026 18:25
Miałem podobną sytuację przy mniejszym wdrożeniu i kluczowe okazało się nie to, gdzie fizycznie leżał kod, tylko co dokładnie było zapisane w umowie i protokołach odbioru. Syndyk był punktem kontaktu, ale najpierw poprosił o pokazanie podstawy, że materiały miały być wydane klientowi, a nie były tylko narzędziem wykonawcy. U nas pomogły zapisy o przekazaniu repozytorium, dokumentacji i haseł po zakończeniu etapu, plus maile, w których wykonawca potwierdzał, że kod jest tworzony dla nas. Dostęp do serwera i panelu potraktowano osobno, bo część usług była na kontach wykonawcy i trzeba było odróżnić własność kodu od dostępu do infrastruktury. Z licencjami też bywa różnie, bo czasem są kupione na klienta, a czasem przypisane do konta firmy wdrożeniowej. W praktyce dobrze działało krótkie, formalne pismo do syndyka z opisem materiałów i załącznikami z umowy, bez wdawania się od razu w spór. Dopiero gdy syndyk odpisał, było jasne, czy uznaje to za rzecz do wydania, czy składnik masy. Macie w umowie wprost zapis o przekazaniu kodu źródłowego albo repozytorium?