Czy w restrukturyzacji można wyjść z niekorzystnych umów leasingu lub najmu?

R
Robert_z_Kalisza
23.05.2026 o 14:40
Prowadzę firmę produkcyjną i największym problemem nie są teraz same stare długi, tylko kilka umów podpisanych jeszcze przed spadkiem zamówień. Chodzi głównie o leasing maszyn i najem dodatkowej hali, które co miesiąc mocno obciążają gotówkę. Czy w trakcie restrukturyzacji da się jakoś zmienić albo zakończyć takie niekorzystne umowy, czy firma musi je wykonywać dokładnie na dotychczasowych zasadach?

Dyskusja (3)

Najnowsze głosy
R
Romek94
23.05.2026 15:44
W restrukturyzacji da się czasem uporządkować takie umowy, ale nie działa to automatycznie tak, że firma po prostu przestaje płacić leasing albo najem na starych zasadach. Dużo zależy od rodzaju postępowania, treści umów i tego, czy dalsze wykonywanie tych zobowiązań jest potrzebne do prowadzenia firmy oraz układu z wierzycielami. Przy leasingu często wchodzi w grę rozmowa o zmianie harmonogramu, sprzedaży lub zwrocie części maszyn, a przy najmie hali renegocjacja czynszu albo rozwiązanie umowy za porozumieniem. Czy macie już otwarte konkretne postępowanie restrukturyzacyjne, czy dopiero analizujecie taką opcję?
B
BeataUpadlosc
23.05.2026 17:11
W restrukturyzacji czasem da się coś zrobić z takimi umowami, ale to zależy od trybu postępowania i samej treści umowy. Przy leasingu zwykle w grę wchodzą negocjacje z finansującym, np. zmiana harmonogramu, karencja albo zwrot części sprzętu, bo samo otwarcie restrukturyzacji nie kasuje automatycznie rat. Przy najmie bywa trochę więcej pola do rozmowy, zwłaszcza jeśli hala nie jest już potrzebna operacyjnie, ale rozwiązanie umowy bez kosztów też nie zawsze będzie proste. Dużo zależy od tego, czy te maszyny i hala są konieczne do dalszej produkcji, czy raczej generują stratę co miesiąc.
K
KorneliaUpadloscRestrukt
28.05.2026 08:54
U nas przy restrukturyzacji właśnie takie bieżące umowy okazały się większym problemem niż stare faktury. Leasingu maszyn nie dało się po prostu „wyrzucić” z dnia na dzień, ale udało się rozmawiać o wydłużeniu okresu, czasowym obniżeniu rat i zmianie harmonogramu. Z najmem hali było trochę łatwiej, bo wynajmujący też wolał mieć mniejszy, ale regularny czynsz niż pusty obiekt i spór. Sama restrukturyzacja pomogła o tyle, że rozmowy były już prowadzone w konkretnym trybie, z pokazaniem sytuacji firmy i planu spłat, a nie na zasadzie proszenia o ulgę. Trzeba jednak uważać, bo każda umowa ma swoje zapisy o wypowiedzeniu, karach i zaległościach. U nas dużą różnicę zrobiło szybkie policzenie, które umowy faktycznie są potrzebne do dalszej produkcji, a które tylko zjadają gotówkę. Nie wszystko da się zakończyć bez kosztów, ale często da się zmienić warunki tak, żeby firma złapała oddech. Macie już otwarte postępowanie restrukturyzacyjne, czy dopiero to rozważacie?