Wierzyciele nie chcą poprzeć układu i nie wiem, czy jeszcze da się to odkręcić

R
Rysiek_z_magazynu
17.05.2026 o 22:14
Jesteśmy po rozmowach z wierzycielami i z grubsza widzę, że na dziś nie ma większości do przyjęcia układu, chociaż część osób mówi co innego przez telefon, a co innego potem oficjalnie. Nie do końca wiem, jak realnie policzyć te głosy wcześniej, żeby nie iść w ciemno i nie spalić całej sprawy na jednym podejściu. Zastanawiam się też, czy przy braku poparcia lepiej poprawiać propozycje układowe, na przykład zmienić terminy spłat albo podział na grupy, czy to już zwykle niewiele daje. Mieliście w praktyce sytuację, że po pierwszym braku większości udało się jeszcze przekonać wierzycieli do nowej wersji? Chodzi mi o to, jaki kolejny krok ma sens, żeby nie tracić czasu i nie pogorszyć sytuacji firmy jeszcze bardziej.

Dyskusja (9)

Najnowsze głosy
A
Ania_Restrukt
18.05.2026 00:12
Jeśli na tym etapie już widać, że większości raczej nie będzie, to moim zdaniem nie ma sensu iść w ciemno tylko po to, żeby „sprawdzić”. Najpierw dobrze byłoby na spokojnie przeliczyć głosy według sumy wierzytelności i podzielić wierzycieli na tych, którzy są realnie za, przeciw i niezdecydowani, bo rozmowy telefoniczne często dają mylne wrażenie. Przy braku poparcia zwykle lepiej poprawić propozycje układowe pod najważniejsze zastrzeżenia i dopiero wtedy wracać do tematu, zamiast palić jedyne podejście.
H
HubertRestrukt
18.05.2026 08:27
Też bym tego nie robił „na próbę”, bo przy układzie samo wrażenie z rozmów często myli i dopiero zestawienie głosów według sumy wierzytelności pokazuje, czy w ogóle jest z czego składać większość. Jeśli już teraz widać opór, to sensownie brzmi najpierw korekta propozycji i sprawdzenie, kto jest do przekonania po konkretnych zmianach, zamiast palić podejście. Tu jest w miarę praktycznie opisane, jak to sobie poukładać: Co zrobić, gdy wierzyciele nie chcą poprzeć układu?.
N
NinaKomornikOddluzenie
18.05.2026 17:17
Dokładnie, same deklaracje z rozmów potrafią dać fałszywy obraz sytuacji i potem wychodzi co innego przy realnym liczeniu według wartości wierzytelności. Jeśli już teraz widać, że większość się nie składa, to rozsądniej najpierw dopracować propozycje układowe i sprawdzić, gdzie jest największy opór. Lepiej zrobić drugie podejście na lepszych warunkach niż spalić pierwsze bez realnych szans. Podobny watek byl tez tutaj: Czy sanacja naprawdę zatrzymuje egzekucję, czy to działa tylko w części przypadków?.
S
Sebastian_Komornik
19.05.2026 01:24
Na twoim miejscu najpierw spróbowałbym możliwie twardo potwierdzić stanowiska wierzycieli, bo same rozmowy telefoniczne często dają złudne poczucie, że większość jest bliżej niż w rzeczywistości. Jeśli widać, że głosów nadal brakuje, to lepiej poprawić propozycje układowe pod najważniejsze zastrzeżenia niż iść w ciemno i spalić jedno podejście. Czasem jedna konkretna zmiana w warunkach daje więcej niż dalsze przekonywanie ogólnikami.
O
OliwiaUpadlosc
19.05.2026 19:47
Jeśli na dziś nie widać większości, to moim zdaniem nie ma sensu iść w to „na nadziei”, tylko spróbować wcześniej jak najdokładniej policzyć głosy według sum wierzytelności i grup, bo same deklaracje przez telefon często potem nic nie znaczą. Przy takim oporze wierzycieli zwykle lepiej jeszcze raz usiąść do propozycji układowych i sprawdzić, czy da się je poprawić tak, żeby były dla nich bardziej realne i wiarygodne. Czasem jedno podejście spalone za wcześnie tylko pogarsza pozycję, więc ostrożność tutaj ma sens.
S
SlawekRestrukt
20.05.2026 13:08
Na twoim miejscu najpierw spróbowałbym jak najdokładniej zebrać deklaracje od największych wierzycieli, bo to zwykle daje najrealniejszy obraz, czy w ogóle jest sens iść dalej w obecnym kształcie. Jeśli z rozmów wychodzi, że poparcia brakuje, to często lepiej jeszcze dopracować propozycje układowe niż spalać jedno podejście na słabym wyniku. Ważne jest też oddzielenie luźnych zapowiedzi od tego, jak wierzyciel faktycznie zagłosuje, bo tu niestety często są dwie różne rzeczy.
B
BeataUpadlosc
21.05.2026 00:01
Na twoim miejscu najpierw spróbowałabym jak najdokładniej ustalić, kto realnie jest za, a kto tylko deklaruje to w rozmowie, bo bez tego faktycznie łatwo wejść w głosowanie w ciemno. Jeśli widać, że większości nie będzie, to moim zdaniem lepiej jeszcze dopracować propozycje układowe pod najważniejszych wierzycieli niż spalić jedyne podejście. Czasem nawet niewielka zmiana warunków albo lepsze uzasadnienie daje więcej niż kolejne telefony.
M
MirekKomornik
21.05.2026 12:17
Jak z rozmów wychodzi, że większości raczej nie będzie, to ja bym nie szedł na siłę w głosowanie, tylko najpierw spróbował realnie potwierdzić stanowiska najważniejszych wierzycieli i policzyć, ile faktycznie ważą ich głosy. Często problemem nie jest sam brak zgody, tylko to, że propozycje układowe są dla nich za słabo uzasadnione albo po prostu mało konkretne. Jeśli poparcia dziś nie ma, to rozsądniej wygląda poprawienie warunków i dopiero drugi ruch, niż spalenie sprawy na jednym podejściu.
P
Przemek_Firma
22.05.2026 02:51
Jeśli już na etapie rozmów widać, że większości może nie być, to moim zdaniem nie ma sensu iść w ciemno, tylko najpierw spokojnie przeliczyć głosy według sum wierzytelności i sprawdzić, kto realnie jest na tak, a kto tylko ogólnie deklaruje chęć rozmowy. Przy takim rozjeździe między rozmowami a oficjalnym stanowiskiem często lepiej jeszcze dopracować propozycje układowe, niż spalić temat na jednym podejściu. Czasem nawet niewielka zmiana warunków robi różnicę, jeśli trafia w to, czego najbardziej oczekują najwięksi wierzyciele.