Kary umowne po zerwaniu kontraktu a oddłużanie spółki z o.o. – co można zrobić bez zamykania firmy?

D
DoradcaRobert
18.03.2026 o 17:30
Prowadzę spółkę z o.o. z branży usługowej (outsourcing IT) i po sporze z dużym klientem doszło do zerwania kontraktu oraz naliczenia kar umownych. Klient przysłał wezwanie do zapłaty na łącznie ok. 380 tys. zł (kary i odszkodowanie), a równolegle mamy przeterminowane faktury do kilku podwykonawców na ok. 140 tys. zł, bo wstrzymano nam płatności. Spółka działa dalej, mamy bieżące zlecenia, ale płynność jest mocno napięta i boję się, że jedna sprawa sądowa wszystko zablokuje. Na razie nie ma nakazu zapłaty, jednak w korespondencji pojawia się groźba pozwu i zabezpieczenia na rachunkach. Zależy mi na rozwiązaniu, które pozwoli kontynuować działalność i dogadać się z wierzycielami, a nie na likwidacji. Jakie są realne możliwości oddłużania firmy w sytuacji, gdy główny dług wynika z kar umownych i sporu kontraktowego, a nie z klasycznych zaległości podatkowych? Czy są jakieś formalne procedury albo podejścia, które sprawdzają się przy takim typie zadłużenia?

Dyskusja (9)

Najnowsze głosy
W
WojtekOddluzenieFirma
18.03.2026 18:26
Brzmi jak typowy efekt domina po wstrzymaniu płatności, tylko kwoty już robią się poważne. Na tym etapie dużo zależy od tego, na jakiej podstawie klient naliczył te kary (konkretne zapisy w umowie, terminy, protokoły odbioru) i czy już poszło coś dalej niż wezwanie do zapłaty, np. pozew albo próba potrącenia. Istotne też, czy spółka ma realnie dodatnią marżę na bieżących zleceniach i czy zaległości wobec podwykonawców da się rozłożyć w czasie, żeby nie zablokowali projektów. Klient już złożył pozew albo wysłał oświadczenie o potrąceniu z Waszymi fakturami?
J
Julita_90
19.03.2026 08:43
Też mam wrażenie, że kluczowe jest, czy te kary „trzymają się” umowy i papierów z projektu: terminy, odbiory, korespondencja, ewentualne zastrzeżenia do jakości. Jeśli na razie jest tylko wezwanie, to czasem da się to jeszcze rozegrać rozmową i porozumieniem (np. rozłożenie na raty albo wzajemne potrącenia), zanim pójdzie pozew i zrobi się kosztowniej. Równolegle przy takiej kwocie i zaległościach u podwykonawców dobrze mieć szybki obraz, co jest bezsporne, a co jest do podważenia, bo to potem ustawia całą strategię. Klient już wysłał sprawę do sądu albo windykacji, czy na razie stoi na wezwaniu?
E
ElizaKomornik
18.03.2026 18:50
U nas w podobnej sytuacji (spór z klientem + nagłe ucięcie cashflow) pierwsze co pomogło to szybkie ogarnięcie, co jest bezsporne, a co jest do podważenia w tych karach/odszkodowaniu, bo często w wezwaniu jest „pakietowo” wrzucone wszystko. Jeśli macie jakąkolwiek korespondencję, protokoły odbiorów, zakresy prac i terminy, to da się z tego poukładać stanowisko i rozmawiać o wstrzymaniu egzekwowania kary albo o rozłożeniu tego w czasie, zanim pójdzie to dalej. Równolegle sens ma dogadanie się z podwykonawcami na realny harmonogram spłat, bo jak kilku złoży pozwy naraz, to robi się bałagan i koszty rosną same z siebie. Często też da się „odkręcić” płynność przez cesję/porozumienie o potrąceniu albo przynajmniej zabezpieczenie bieżących wpływów na utrzymanie operacji, żeby nie wpaść w spiralę. Jak spółka ma bieżące zlecenia, to czasem wychodzi z tego restrukturyzacja bez zamykania firmy, tylko tam kluczowe są terminy i to, żeby nie przespać momentu, gdy robi się stan niewypłacalności (zarząd ma swoje ryzyka). No i osobno temat, czy te 380 tys. to już „twarda” kwota z umowy, czy klient próbuje dorzucić odszkodowanie obok kar za to samo, bo to bywa sporne. Macie już jakąś odpowiedź prawnika do klienta albo na razie tylko wezwanie do zapłaty?
M
Mateusz81
18.03.2026 19:03
Jeśli spółka nadal ma zlecenia, to w pierwszej kolejności spróbowałbym „odkleić” ten spór od bieżącej działalności: odpowiedzieć na wezwanie i zakwestionować kary (często da się je miarkować albo podważyć podstawę naliczenia), równolegle rozmawiać o ugodzie/rozłożeniu na raty, a z podwykonawcami ustalić realny harmonogram spłat, żeby nie poszli w windykację i nie zablokowali Wam pracy. Macie już formalnie wypowiedziany kontrakt na piśmie i w umowie jest zapis o arbitrażu/sądzie właściwym oraz limitach kar umownych?
M
Malgorzata_Restrukt
18.03.2026 19:17
Też bym to rozdzielił: szybko odpisać na wezwanie i nie zostawiać tego bez reakcji (u mnie samo pokazanie, że sprawdzamy podstawę kar i dokumenty pod ugodę, od razu schłodziło temat), a równolegle dogadać z klientem realny harmonogram spłaty, żeby spór nie zablokował bieżących zleceń i płatności dla podwykonawców. Macie w umowie limit odpowiedzialności albo zapis o możliwości miarkowania kar?
L
Lucyna_84
18.03.2026 19:22
Przy takich kwotach i jednocześnie działającej spółce brzmi to jak temat na szybkie ogarnięcie ugody/rat z klientem i osobno dogadanie terminów z podwykonawcami, zanim ktoś pójdzie w sąd/komornika i zrobi się efekt domina. Macie już formalne wypowiedzenie/odstąpienie z uzasadnieniem i zapisy o karach (limity, miarkowanie), czy to na razie tylko wezwanie do zapłaty?
M
MichalinaFirma
19.03.2026 08:31
Przy takich kwotach samo „oddłużanie bez zamykania” zwykle sprowadza się do dogadania się co do spłaty (raty/ugodę) i równoległego uporządkowania płatności do podwykonawców, ale jeśli roszczenia klienta są sporne, to kluczowe jest, czy te kary faktycznie są w ogóle należne i w jakiej wysokości. Klient już poszedł dalej niż wezwanie (pozew/zabezpieczenie/komornik), czy na razie jesteście na etapie przedsądowym?
J
JustynaFirma
21.03.2026 07:06
Przy takich kwotach kluczowe jest szybkie ogarnięcie, czy te kary/odszkodowanie w ogóle są zasadne (zapisy o karach, zakres sporu, terminy, protokoły, korespondencja), bo często da się to podważać albo przynajmniej „zbić” w negocjacjach i rozłożyć na raty, równolegle dogadując z podwykonawcami realny harmonogram spłat, żeby nie odpalić lawiny pozwów i blokad na rachunkach. Macie już wypowiedziany kontrakt definitywnie (z datą i podstawą z umowy) i czy klient wszedł na drogę sądową czy na razie tylko wezwanie?
M
Marta84
21.03.2026 16:03
Zgadzam się z Justyną, że pierwsze co, to szybkie sprawdzenie, czy te kwoty w ogóle trzymają się papierów i przebiegu współpracy, bo przy sporach z dużymi klientami często „hurtowo” wrzuca się kary i odszkodowanie, a potem jest przestrzeń na korektę. Dużo daje zebranie w jedno miejsce umowy z załącznikami/SLA, zapisów o karach (czy są limity, kiedy się należą), protokołów odbioru, maili i ustaleń z ostatnich tygodni przed zerwaniem, bo to zwykle pokazuje, czy była podstawa do naliczenia i w jakiej skali. Jeśli spółka działa i ma bieżące zlecenia, to w rozmowach z klientem czasem przechodzi scenariusz „spłata w ratach w zamian za wycofanie części roszczeń” albo ugoda na niższą kwotę, żeby nie dokładać kosztów sądowych i windykacji po obu stronach. Równolegle sensownie wygląda uspokojenie podwykonawców: transparentnie pokazać, że to problem płynności po wstrzymaniu płatności i dogadać rozłożenie zaległości na transze, żeby nie wysypały się kolejne projekty. W tle sprawdziłbym też, czy w ogóle jest realne ryzyko szybkiego zabezpieczenia/komornika ze strony tego klienta, bo to zmienia tempo i styl działania. No i przy takich kwotach dobrze mieć kogoś, kto „przeczyta” spór na chłodno i poprowadzi korespondencję, bo jedno nieprecyzyjne pismo potrafi później wrócić rykoszetem. Macie w umowie górny limit kar albo zapis o wyłączeniu odszkodowania ponad kary (albo odwrotnie)?