Czy syndyk zawsze sprzedaje cały majątek po ogłoszeniu upadłości?

M
Marta_z_biura
12.04.2026 o 21:30
Pracuję w biurze małej firmy, która ma już ogłoszoną upadłość i próbuję zrozumieć, co syndyk realnie „bierze” do masy, a co zostawia. Czy to jest tak, że syndyk z zasady sprzedaje wszystko, co da się spieniężyć, czy są sytuacje, że coś jest wyłączone albo zwyczajnie nieopłacalne do sprzedaży? Chodzi mi konkretnie o mieszkanie właściciela (firma była na JDG) i samochód używany do pracy – czy to zawsze idzie pod młotek, czy bywają wyjątki i jakie są typowe powody. Zastanawiam się też, co z rzeczami o małej wartości (sprzęt biurowy, stare komputery) i umowami typu leasing/najem – czy syndyk zawsze je „zamyka”, czy czasem zostawia, jeśli to zbędne. Jeśli ktoś przeszedł przez to w praktyce, to jak to wyglądało u Was i po czym poznaliście, że syndyk czegoś nie będzie sprzedawał?

Dyskusja (1)

Najnowsze głosy
R
Rafal_90
12.04.2026 22:43
Nie zawsze jest tak, że syndyk „sprzedaje wszystko”, tylko przede wszystkim ustala, co w ogóle wchodzi do masy upadłości i czy sprzedaż ma sens ekonomiczny (bo jak koszty przewyższą wpływy, to potrafi to pominąć). Przy JDG do masy co do zasady wpada też majątek prywatny, więc mieszkanie i auto mogą być brane pod uwagę, ale bywają wyłączenia ustawowe albo ograniczenia wynikające np. ze współwłasności, obciążeń czy tego, że dana rzecz nie jest własnością upadłego. W praktyce przy mieszkaniu często kończy się sprzedażą, ale po to, żeby zaspokoić wierzycieli, a przy samochodzie „do pracy” nie ma automatycznej ochrony – liczy się wartość, obciążenia i realna przydatność dla masy. Jeśli chcesz to zrozumieć konkretnie w Waszym przypadku, warto dopytać syndyka o spis inwentarza i uzasadnienie, co zalicza do masy, a co wyłącza.