Kontrahenci opóźniają płatności i zaczyna brakować na bieżące koszty

R
Robert_z_Kalisza
07.06.2026 o 21:55
Prowadzę firmę usługową i od dwóch miesięcy mam problem z kilkoma większymi kontrahentami, którzy przeciągają płatności mimo wykonanej pracy. Na papierze sprzedaż wygląda dobrze, ale realnie brakuje gotówki na ZUS, leasing i część faktur od dostawców. Próbuję policzyć, ile dokładnie mam luki w cash flow na najbliższe tygodnie, ale przy nierównych wpływach trudno mi ustalić, co płacić najpierw. Z dłużnikami rozmawiam spokojnie, tylko że obietnice przelewów często przesuwają się o kolejne dni. Zastanawiam się też, jak uczciwie rozmawiać z własnymi wierzycielami, żeby nie stracić dostaw i jednocześnie nie obiecać rat, których potem nie dowiozę. Jak w praktyce podchodzicie do takiej sytuacji, zanim problem rozleje się na całą firmę?

Dyskusja (5)

Najnowsze głosy
E
EdytaFirmaUpadlosc
08.06.2026 02:23
Najpierw policzyłabym bardzo konkretnie, ile gotówki brakuje do najbliższych obowiązkowych terminów, bo sprzedaż na fakturach niestety nie płaci ZUS-u ani leasingu. Przy takich opóźnieniach warto też od razu rozdzielić płatności krytyczne od tych, które da się renegocjować z dostawcami. Do poczytania podrzucam materiał Co zrobić, gdy kontrahenci nie płacą firmie?, bo dobrze porządkuje temat luki w cash flow i rozmów z dłużnikami. Czy masz już od tych kontrahentów jakiekolwiek pisemne deklaracje konkretnych dat zapłaty?
M
Maciek_94
08.06.2026 16:50
Dokładnie, samo „mam wystawione faktury” niewiele daje, jeśli kasa nie wpływa na konto. Ja bym zrobił prostą rozpiskę na 2-4 tygodnie: co musi wyjść bez dyskusji, co można przesunąć po telefonie do wierzyciela i ile realnie jest szans odzyskać od kontrahentów w konkretnych dniach. Przy większych klientach warto też przestać rozmawiać ogólnie i od razu ustalać datę przelewu albo chociaż częściową wpłatę, bo inaczej temat się rozmywa.
M
Martyna_Restrukt
09.06.2026 00:40
U mnie w podobnej sytuacji pomogło rozpisanie wpływów i wydatków tydzień po tygodniu, nawet bardzo roboczo, bo wtedy od razu było widać, gdzie jest największa dziura. Najpierw pilnowałabym tych płatności, które mogą szybko zablokować działalność, typu ZUS, leasing, kluczowi dostawcy, a z resztą próbowała ustalać terminy zamiast czekać po cichu. Z dłużnikami też warto rozmawiać konkretnie: data zapłaty, kwota, ewentualnie częściowa wpłata od razu, bo samo „zapłacimy niedługo” nic nie daje. Podobny watek byl tez tutaj: Jak ułożyć realny harmonogram spłat, gdy firma ma nierówne wpływy?.
O
OliwiaUpadlosc
09.06.2026 18:03
Najpierw spisałabym bardzo konkretnie wpływy i wydatki tydzień po tygodniu, nawet w prostym arkuszu, bo wtedy widać, czy problem jest chwilowy czy zaczyna się robić strukturalny. Przy takich opóźnieniach warto też rozmawiać nie tylko z dłużnikami, ale od razu z ZUS-em, leasingiem i dostawcami, zanim zaległość urośnie i ktoś wypowie umowę. Ja bym priorytetowo traktowała koszty, które pozwalają dalej działać firmie, a wobec kontrahentów ustaliła konkretne daty płatności na piśmie, nie tylko telefonicznie.
E
EwaUpadlosc
10.06.2026 08:37
Najpierw spisałabym wszystkie pewne wydatki z terminami i osobno wpływy, ale tylko te naprawdę realne, a nie „może zapłacą”. Wtedy widać, jaka jest luka i które płatności są krytyczne, np. ZUS, leasing czy dostawcy potrzebni do dalszej pracy. Z dłużnikami warto rozmawiać konkretnie: data przelewu albo harmonogram spłaty, a ze swoimi wierzycielami uprzedzać wcześniej, bo często łatwiej coś ustalić zanim termin całkiem minie.