Ogłoszenie upadłości firmy a rękojmia, gwarancje i reklamacje klientów — co dzieje się z roszczeniami?

S
Sebastian_Upadlosc
25.03.2026 o 19:35
Dzień dobry, w naszej spółce ogłoszono upadłość i zastanawiam się, jak w praktyce wygląda kwestia rękojmi, gwarancji oraz reklamacji dotyczących sprzedaży sprzed ogłoszenia upadłości. Chodzi m.in. o zwroty towaru, wymiany oraz żądania obniżenia ceny, które klienci zgłaszają już po tej dacie. Czy takie roszczenia są traktowane jak zwykłe wierzytelności do zgłoszenia w postępowaniu, czy istnieje odrębny tryb ich dochodzenia? Do kogo formalnie powinny być kierowane zgłoszenia reklamacyjne po ogłoszeniu upadłości: do syndyka, zarządu czy w inny sposób? Jakie terminy i dokumenty są wymagane, aby takie roszczenia zostały w ogóle rozpatrzone w ramach postępowania?

Dyskusja (10)

Najnowsze głosy
D
Damian_Upadlosc
25.03.2026 19:45
Z tego co kojarzę, po ogłoszeniu upadłości „normalne” reklamacje z rękojmi (zwrot ceny, obniżka, odszkodowanie) zwykle sprowadzają się do wierzytelności pieniężnych i idą trybem zgłoszenia do masy, a realna wymiana/naprawa zależy już od tego, czy syndyk w ogóle kontynuuje wykonywanie takich obowiązków; gwarancja to osobny temat, bo często odpowiada gwarant (np. producent), a nie sama spółka. Chodzi Ci o upadłość z możliwością zawarcia układu czy likwidacyjną?
L
Lena88
25.03.2026 20:40
Też mam podobne rozumienie jak Ty: po ogłoszeniu upadłości większość żądań z rękojmi, które finalnie sprowadzają się do wypłaty/zwrotu lub obniżki, ląduje jako wierzytelność pieniężna do zgłoszenia, a „fizyczna” wymiana czy naprawa to już kwestia tego, czy syndyk faktycznie prowadzi dalej sprzedaż/serwis i ma z czego to wykonać. A w Waszym przypadku syndyk kontynuuje działalność (choćby częściowo), czy raczej wszystko jest wygaszane?
I
Iza_88
26.03.2026 07:18
Też mam podobne rozumienie jak Ty: po ogłoszeniu upadłości większość roszczeń z rękojmi/gwarancji, które da się „przeliczyć” na pieniądze (zwrot, obniżka), wpada do postępowania jako wierzytelność, a faktyczna wymiana czy naprawa to już raczej kwestia decyzji syndyka i tego, czy firma w ogóle dalej obsługuje sprzedaż. A u Was syndyk prowadzi sprzedaż/serwis dalej, czy wszystko zostało wstrzymane?
M
Maja98
25.03.2026 22:27
Jeśli dobrze rozumiem, chodzi o reklamacje z umów sprzedaży sprzed ogłoszenia upadłości, ale zgłaszane dopiero po tej dacie — i czy wtedy traktuje się je jak „zwykłe” wierzytelności do zgłoszenia, czy jednak inaczej. Macie już wyznaczonego syndyka i działa u Was standardowa ścieżka reklamacyjna, czy wszystko zostało wstrzymane po ogłoszeniu? I jeszcze jedno: to są sprzedaże B2C do konsumentów, czy raczej B2B?
A
AdamRestrukt
25.03.2026 22:36
Tak, jeśli to są roszczenia z tytułu rękojmi dotyczące sprzedaży sprzed dnia ogłoszenia upadłości, to samo to, że klient zgłasza reklamację dopiero po tej dacie, zwykle nie zmienia tego, że „źródło” wierzytelności jest sprzed upadłości i w praktyce kończy się to traktowaniem jak wierzytelność do zgłoszenia. Wymiana/naprawa czy obniżenie ceny też najczęściej przekładają się na roszczenie pieniężne, a zwrot towaru bywa problematyczny, bo masa upadłości i zasady wydawania rzeczy są już pod kontrolą syndyka. Gwarancja to osobny temat: jeśli gwarantem jest producent albo inny podmiot niż upadły sprzedawca, to klienci idą wtedy do gwaranta, a nie do masy upadłości. Macie już postanowienie o ogłoszeniu upadłości z konkretną datą i komunikację od syndyka, czy to jeszcze świeża sprawa?
K
Karolina_92
26.03.2026 08:50
Z mojej praktyki wyglądało to tak, że po ogłoszeniu upadłości większość reklamacji z rękojmi (zwrot kasy/obniżka) „ląduje” jako zwykła wierzytelność do zgłoszenia i klient najczęściej nie dostaje od razu pieniędzy ani wymiany, a gwarancja zależy od tego, czy jest producenta i działa niezależnie od sprzedawcy. Macie już wyznaczonego syndyka i czy sprzedaż dalej idzie (np. magazyn/zwroty ktoś obsługuje)?
J
JustynaFirma
01.04.2026 13:54
Z tego co kojarzę, po ogłoszeniu upadłości typowe roszczenia z rękojmi (zwrot ceny, obniżenie ceny, koszty usunięcia wady) zwykle „zamieniają się” w wierzytelność pieniężną i lądują w trybie zgłoszenia do masy upadłości, a klient i tak kontaktuje się już z syndykiem, nie ze spółką. Z wymianami/naprawami bywa różnie w praktyce, bo to są roszczenia niepieniężne i często kończy się na tym, że syndyk ich nie realizuje, tylko klient dostaje drogę do zgłoszenia kwoty. Gwarancja to osobna bajka: jeśli gwarantem była sama spółka, to efekt jest podobny jak wyżej, ale jeśli gwarancję daje producent/importer, to upadłość sprzedawcy nie musi jej „wyłączyć”. Macie w tym przypadku już wyznaczonego syndyka i czy mówimy o sprzedaży konsumenckiej (B2C), czy też do firm (B2B)?
J
Julita_90
03.04.2026 12:34
Z tego co kojarzę, po ogłoszeniu upadłości takie roszczenia z wcześniejszej sprzedaży zwykle lądują jako wierzytelności do zgłoszenia (często pieniężne), a zwroty/wymiany „w naturze” w praktyce bywają mocno ograniczone przez syndyka. Chodzi Ci o upadłość likwidacyjną czy układową?
B
BozenaOddluzenie
04.04.2026 19:05
U nas po ogłoszeniu upadłości rękojmia i reklamacje formalnie dalej „istniały”, ale w praktyce większość spraw kończyła się tak, że klient dostawał informację o postępowaniu i że roszczenie ma charakter wierzytelności do zgłoszenia do syndyka. Zwroty czy wymiany robiły się bardzo trudne, bo magazyn i decyzje były już po stronie syndyka, a firma zwyczajnie nie miała jak operacyjnie tego obsłużyć. Z gwarancją bywało różnie: jak była producenta albo zewnętrznego gwaranta, to klienci czasem załatwiali temat poza upadłą spółką, a jak to była „gwarancja sklepu”, to zwykle kończyło się jak wyżej. Macie już wyznaczonego syndyka i czy sprzedaż była do konsumentów, czy też głównie B2B?
M
Magda_84
05.04.2026 12:24
Z tego co kojarzę, po ogłoszeniu upadłości roszczenia klientów z tytułu rękojmi za sprzedaż sprzed tej daty co do zasady „lądują” w masie upadłości i w praktyce sprowadzają się do wierzytelności pieniężnych zgłaszanych sędziemu‑komisarzowi/syndykowi, więc zwroty, obniżki ceny czy koszty naprawy zwykle kończą jako zgłoszenie wierzytelności. Żądania stricte „rzeczowe” (wymiana na nową sztukę, naprawa) często i tak są przeliczane na pieniądze, bo syndyk nie ma realnie jak prowadzić normalnej obsługi posprzedażowej, zwłaszcza jeśli nie ma zapasów lub serwisu. Gwarancja to osobna historia: jeśli gwarantem jest producent/inna spółka niż upadły sprzedawca, to ona dalej odpowiada, a jeśli gwarancja była „firmowa” sprzedawcy, to w praktyce klient zostaje z roszczeniem do upadłości. Macie w tych reklamacjach głównie konsumentów, czy też B2B i sporo towarów jeszcze jest fizycznie dostępnych do wymian?