Pierwsze 72 godziny po utracie płynności - co robić w praktyce?

R
Radek_84
05.07.2026 o 21:36
Mam sytuację w małej firmie usługowej, gdzie w ciągu kilku dni wysypały się dwie duże płatności od klientów i nagle nie ma z czego pokryć ZUS, części wypłat i najbliższych faktur. Właściciel jeszcze mówi, że "jakoś to będzie", ale po dokumentach widać, że to już nie jest zwykły zator, tylko realne ryzyko niewypłacalności. Zastanawiam się, co w pierwszych 72 godzinach powinno być zrobione w pierwszej kolejności, żeby nie pogorszyć sprawy przed ewentualnym wnioskiem o upadłość. Czy najpierw zabezpieczać gotówkę na pensje i rzeczy konieczne do działania, czy od razu dzwonić do wierzycieli i próbować układać płatności? No i gdzie jest granica, po której dalsze wybieranie tylko niektórych faktur do zapłaty może się później obrócić przeciwko zarządowi? Pytam praktycznie, bo mam wrażenie, że najwięcej błędów robi się właśnie w tych pierwszych dwóch-trzech dniach paniki.

Dyskusja (7)

Najnowsze głosy
N
NinaKomornikOddluzenie
05.07.2026 23:20
W pierwszej kolejności przestałabym zakładać, że „jakoś to będzie”, tylko zrobiła bardzo prostą tabelę: ile gotówki jest dziś, co musi wyjść w najbliższych dniach i które płatności są naprawdę krytyczne. Potem od razu kontakt z kluczowymi wierzycielami i pracownikami, zanim sami zaczną dzwonić, bo wtedy łatwiej ustalić raty albo przesunięcia. Ważne też, żeby nie płacić chaotycznie temu, kto najgłośniej naciska, tylko sprawdzić, czy firma nie wchodzi już w stan wymagający konsultacji z doradcą restrukturyzacyjnym.
P
Patrycja_Firma
06.07.2026 01:50
Zgadzam się, że bez szybkiego policzenia gotówki i zobowiązań łatwo tylko przesuwać problem o kilka dni. Dodałabym jeszcze, żeby w takich 72 godzinach nie płacić „kto najgłośniej krzyczy”, tylko najpierw ustalić, co zatrzymuje firmę przy życiu i gdzie brak reakcji może mieć najgorsze skutki. Tu jest sensownie opisane takie podejście krok po kroku: Co zrobić w pierwszych 72 godzinach kryzysu firmy?.
A
Aurelia_81
06.07.2026 17:16
Dokładnie, w takim momencie emocje i presja telefonów od wierzycieli potrafią kompletnie zaburzyć priorytety. Ja bym zaczęła od krótkiej tabeli: co wpływa w najbliższych dniach, co musi wyjść, bez czego firma realnie staje i gdzie można od razu negocjować termin albo częściową płatność. Ważne też, żeby właściciel nie chował głowy w piasek, bo brak rozmowy z pracownikami czy kontrahentami zwykle tylko przyspiesza utratę zaufania. Podobny watek byl tez tutaj: Komornik zablokował konto firmowe przed ogłoszeniem upadłości — od czego zacząć?.
L
Lena88
07.07.2026 00:55
Najpierw zrobiłabym bardzo trzeźwy obraz gotówki: co realnie jest na koncie, co może wpłynąć w 72 godziny i które płatności są krytyczne dla dalszego działania firmy. Potem rozmowy z pracownikami, ZUS-em, kluczowymi dostawcami i klientami, ale bez obiecywania cudów, tylko z konkretnymi terminami i kwotami. Czerwoną flagą jest dla mnie właśnie tekst „jakoś to będzie”, bo przy ryzyku niewypłacalności trzeba szybko dokumentować decyzje i nie pogłębiać zobowiązań bez pokrycia.
D
Damian_Upadlosc
07.07.2026 07:09
W pierwszych 72 godzinach odciąłbym myślenie „jakoś to będzie” i zrobił brutalnie prosty obraz gotówki: co realnie wpływa, co musi wyjść i czego nie da się już obiecywać. Potem priorytet na płatności krytyczne dla ciągłości działania i szybkie rozmowy z ZUS, pracownikami oraz największymi wierzycielami, zanim sami zaczną naciskać. Jeśli z tych liczb wychodzi, że firma nie reguluje wymagalnych zobowiązań, to warto od razu skonsultować temat niewypłacalności, bo zwlekanie potrafi tylko pogorszyć odpowiedzialność zarządu/właściciela.
J
JustynaFirma
07.07.2026 14:38
W pierwszej kolejności zrobiłabym bardzo trzeźwy obraz gotówki: co realnie jest na koncie, co wpłynie w najbliższych dniach i które płatności są absolutnie krytyczne. Potem szybki kontakt z klientami i wierzycielami, bo milczenie zwykle tylko pogarsza sytuację, a czasem da się ustalić częściowe wpłaty albo przesunięcia terminów. No i właściciel powinien przestać mówić „jakoś to będzie”, bo przy ryzyku niewypłacalności liczą się konkretne decyzje, nie optymizm.
B
BogdanKomornikOddluzenie
08.07.2026 01:30
W pierwszej kolejności zrobiłbym brutalnie prostą tabelę: ile gotówki jest dziś, co realnie wpłynie w 72 godziny i które płatności są krytyczne dla dalszego działania firmy. Potem od razu rozmowy z ZUS, pracownikami, dostawcami i klientami, ale na konkretnych datach i kwotach, nie na zasadzie „jakoś to będzie”. Jeśli z dokumentów wychodzi, że firma już nie reguluje wymagalnych zobowiązań, to nie odkładałbym też konsultacji z kimś od restrukturyzacji, bo tu terminy i kolejność działań mają duże znaczenie.