Straciliśmy kluczowy kontrakt i nie wiem, co ciąć najpierw

R
Rafal_od_mebli
14.06.2026 o 21:36
Prowadzę firmę meblarską i w piątek dostałem informację, że nasz największy odbiorca nie przedłuża umowy od przyszłego miesiąca. To było około 40% przychodu, więc od razu robi się problem z czynszem, leasingami i wypłatami dla ludzi. Na razie rozpisałem wpływy i płatności na najbliższy tydzień, ale mam dylemat, czy najpierw rozmawiać z bankiem, dostawcami płyt i okuć, czy od razu z pracownikami o ograniczeniu godzin. Nie chcę panikować i ciąć wszystkiego na ślepo, bo część zamówień nadal mamy, tylko gotówka zaczyna się nie spinać. Jak praktycznie podejść do pierwszych dni po takiej utracie kontraktu, żeby nie pogorszyć sytuacji u wierzycieli i nie rozwalić produkcji?

Dyskusja (5)

Najnowsze głosy
B
BartekRestrukt
15.06.2026 05:04
Najpierw policzyłbym bardzo twardo cash flow na 4-6 tygodni, nie tylko najbliższy tydzień, bo wtedy widać, gdzie naprawdę zabraknie gotówki. Równolegle pogadałbym z bankiem i leasingami, bo tam czas reakcji bywa dłuższy, a z dostawcami próbował ustalić krótszy, ale realny harmonogram płatności. Z pracownikami też nie zwlekałbym za długo, tylko lepiej wejść z konkretem: co się stało, jaki jest plan na kilka tygodni i czy czasowe ograniczenie godzin może uratować miejsca pracy.
A
AdamRestrukt
15.06.2026 05:53
Zgadzam się z kierunkiem, tylko rozszerzyłbym to od razu o wariant „minimum operacyjne”, czyli które koszty naprawdę muszą zostać, żeby firma mogła dalej produkować i dowozić zlecenia. Bank/leasingi ruszyłbym natychmiast, bo tam decyzje potrafią trwać, a z ludźmi rozmawiałbym dopiero mając policzony konkretny scenariusz na kilka tygodni. Tu jest sensownie rozpisane, co ogarnąć w pierwszych dniach po takim strzale: Co zrobić po utracie kluczowego kontraktu przez firmę?
A
Adrian_Oddluzenie
15.06.2026 13:34
Dokładnie, tu chyba nie ma czasu na czekanie, aż samo się ułoży. Ja bym równolegle zrobił krótki plan przetrwania: ile trzeba na produkcję, wypłaty i zobowiązania, a co można zamrozić bez zatrzymania firmy. Bank i leasingi od razu, dostawcy zaraz po tym, bo jeśli zobaczą konkretny plan spłat i zamówień, łatwiej będzie coś wynegocjować. Z ludźmi też warto rozmawiać wcześnie, ale już mając liczby w ręku, żeby nie siać paniki. Podobny watek byl tez tutaj: Dług firmowy trafił do windykacji - od czego zacząć rozmowę?.
P
PaulinaKomornik
16.06.2026 07:15
Ja bym zaczęła od bardzo chłodnego cash flow na 7-14 dni i od razu telefonu do banku oraz największych dostawców, zanim pojawią się opóźnienia. Pracownikom też warto powiedzieć szybko, ale już z konkretnym planem: co tniecie, na jak długo i jakie są warianty, bo sama niepewność potrafi rozwalić zespół. Najgorsze w takiej sytuacji to udawać, że temat się jakoś sam rozjedzie po kościach.
Z
Zosia84
16.06.2026 23:45
Najpierw zrobiłabym bardzo brutalny cash flow na 4-6 tygodni, nie tylko na tydzień, bo wtedy widać, gdzie naprawdę zabraknie pieniędzy. Równolegle pogadałabym z bankiem i kluczowymi dostawcami, zanim pojawią się opóźnienia, bo łatwiej negocjować wcześniej niż po fakcie. Z pracownikami też nie zwlekałabym za długo, ale dopiero gdy masz konkretny plan, np. czasowe ograniczenie godzin zamiast chaotycznych cięć.