Oskar ma rację co do tego, że wypowiedzenie leasingu potrafi mocno skomplikować sytuację, ale nie zawsze sama zaległość od razu przekreśla oddłużanie firmy. Przy autach firmowych ważne jest też to, czy są one faktycznie potrzebne do generowania przychodu, bo wtedy ich utrata może pogorszyć zdolność do spłaty innych zobowiązań. Leasingodawca często działa dość szybko, ale czasem da się jeszcze rozmawiać o uregulowaniu zaległych rat albo zmianie harmonogramu, zanim dojdzie do odbioru pojazdów. Trzeba też uważać, bo po rozwiązaniu umowy może pojawić się nie tylko dług z rat, ale też opłaty, rozliczenie wartości auta i koszty windykacyjne. Z drugiej strony, jeśli firma pokazuje, że ma realny plan wyjścia z zaległości, to leasing nie musi być automatycznie największą przeszkodą. Problem zaczyna się wtedy, gdy auta są konieczne do pracy, a jednocześnie nie ma środków ani na bieżące raty, ani na zaległości. Dużo zależy od tego, czy umowy zostały już formalnie wypowiedziane, czy na razie jest tylko wezwanie do zapłaty. Ile wynosi opóźnienie w ratach: kilka tygodni czy już parę miesięcy?